Wędrując ostatnio po zasobach internetu natknąłem się na ciekawą stronę. A właściwie to jest to mini quiz. Nasze zadanie polega na wymienieniu jak największej ilości tagów HTML w ciągu 5 minut. Zadanie z pozoru wydaje się łatwe, jednak w praktyce, gdy działamy pod presją czasu, zdarza się zapomnieć „podstawowe” tagi HTML.
Mi udało się wymienić 82 elementy spośród 91. Jaki wynik uda się wam uzyskać?
82
Człowiek z natury jest leniwy i woli, gdy część pracy jest wykonywana za niego. Pisząc w Wordzie tekst, do formatowania używamy przycisków znajdujących się na pasku narzędziowym. Jednak w rzeczywistości program zapisuje informacje o formatowaniu za pomocą swojego własnego języka znaczników, aby przy kolejnym otwarciu dokument wyglądał tak, jak sobie tego zażyczyliśmy.
Pisząc stronę internetową, czasami sobie nie zdając sprawy, także używamy języka znaczników – najczęściej jest to HTML. <h1> oznacza nagłówek, natomiast <p> nowy paragraf. Użytkownik przeglądający witrynę nie widzi źródła strony, tylko gotowy, sformatowany kod.
Jednak HTML nie jest jedynym językiem znaczników. Formatowanie w nim kodu jest czasami uciążliwe – szczególnie, gdy w grę wchodzą tabele, list czy hiperłącza. Składnia potrafi czasami zaburzyć czytelność tekstu, który chcemy sformatować.
Najlepszym argumentem za tworzeniem nowych języków jest ograniczenie użytkownika. Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jeśli udostępnilibyśmy użytkownikowi komentującemu nasz wpis na blogu całą gamę znaczników HTML, możemy się spodziewać, że po chwili nasza strona nie będzie funkcjonować. Dlatego też stosuje się składnię alternatywną, np. BBCode, Textile, Markdown, itp.
W dzisiejszym poradniku chciałbym przedstawić kilka alternatywnych języków formatowania tekstu. Zadaniem będzie sformatować tekst za pomocą różnych języków, aby jego docelowy wygląd był następujący:

Zobaczmy jak radzą sobie z tym zadaniem najpopularniejsze języki.
Czasami zachodzi potrzeba umieszczenia na stronie WWW różnego rodzaju wykresów i prezentacji danych. Oczywiście możemy wygenerować takowe np. w Excelu i wstawić na stronę jako obrazek. Jednak takie rozwiązanie jest mało wygodne: za każdym razem, gdy potrzebujemy uaktualnić dane, musimy na nowo tworzyć odpowiednie grafiki i wysyłać je na serwer.
Oczywiście możemy pokusić się o wygenerowanie wykresu bezpośrednio na serwerze, np. za pomocą takich narzędzi jak pChart, lub wejść na wyższy poziom wtajemniczenia i napisać własnoręcznie generator wykresów. Ale to jest już zadanie dosyć trudne, gdyż wymaga w dosyć dobrym stopniu znajomości PHP i bibliotek GD.
Co więc może zrobić taka Hania, która prowadzi bloga i chce na nim umieścić kolorowe wykresy z ulubionymi filmami anime? Może użyć specjalnego API udostępnianego przez Google, które pozwoli w szybki i prosty sposób zaprezentować różne dane w atrakcyjny sposób.
Za pomocą Google Chart API możemy stworzyć właściwie dowolny wykres: liniowy, słupkowy, kołowy, bąbelkowy, radialny oraz wiele innych. Możemy je dowolnie kolorować, dodawać opisy, legendy, itp. Właściwie jedyne ograniczenie jakie zostaje na nas nałożone, to ilość odsłon wykresu: nie może przekroczyć on 250 000 dziennie, co w przypadku nawet dużego serwisu jest trudne do osiągnięcia.
Pierwszy wykres
Wszystkie wykresy są generowanie dynamicznie, więc każda zmiana danych jest automatycznie widoczna na stronie. Wystarczy, że wkleimy na stronę obrazek i podamy mu odpowiednio skonfigurowaną ścieżkę (atrybut src).
